Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jogging na plaży. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jogging na plaży. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 stycznia 2014

Zima bez śniegu

W tym roku zima okazuje się być niezwykle łaskawa. Nie licząc kilkudniowego wyjątku podczas orkanu Ksawery, póki co nie widać śniegu. Nie powiem, że mnie to nie cieszy. Nawet morsowanie na początku stycznia przychodzi mi zupełnie lajtowo. Oby tak dalej.










poniedziałek, 11 listopada 2013

Moje pierwsze morsowanie

Tydzień temu zaliczyłem swoje pierwsze morsowanie, czyli kąpiel zimnowodną. Dzisiaj jestem już po drugiej kąpieli i zapowiada się, że będzie to stałe zajęcie. Jak zwykle przy tego typu aktywnościach towarzyszy mi Pepe i mój analogowy Olympus, więc postanowiłem, że będę się dzielił wrażeniami na blogu. Kąpię się przy budce morsów w Gdańsku Jelitkowie, rozgrzewając się biegam, więc morsowanie idealnie wpisuje się w projekt odmoladomola. Poniżej pierwsze zdjęcia, za które dziękuję moje żonie Marcie.








piątek, 13 września 2013

Gdański Klub Morsów

Na początku maja odwiedziłem budkę morsów w Gdańsku Jelitkowie. Bardzo dawno tam nie byłem i chciałem zobaczyć jak to teraz wygląda. Kiedyś była to taka drewniana oldskulowa budka, ale jakiś czas temu spłonęła, więc postawiono nową. 

Byłem przekonany, że o tej porze roku nikogo tam nie spotkam, no bo przecież morsy uaktywniają się zimą. Spokojnie fotografowałem sobie drążek do ćwiczeń, aż tu nagle przyszedł pan w bluzie z logo Gdańskiego Klubu Morsów, otworzył budkę i zaczął się rozgrzewać. Zaintrygowało mnie to bardzo, więc zagaiłem. 

Pan Lech jest długoletnim członkiem klubu. Powiedział mi, że klub czasem działa nawet do połowy maja, w zależności od pogody. Okazało się że wiele osób, które uprawiają jogging na trasie nadmorskiej jest również członkiem klubu. Oczywiście zostałem zaproszony, żeby wstąpić w szeregi morsowej braci. Zacząłem nawet poważnie rozważać przyjęcie zaproszenia. Zima nadchodzi, więc zobaczymy co się wydarzy.







sobota, 13 października 2012

Kilka klatek z Euro

Wszyscy napalaliśmy się na organizację Euro 2012, a z perspektywy czasu korzyści z bycia gospodarzem tej imprezy chyba nie były tak duże jak zakładaliśmy. Kilka obsikanych bram przez turystów, masa potłuczonych butelek na Monciaku i tyle. Trasa Słowackiego w Gdańsku miała być gotowa na przejazd drużyn i kibiców z lotniska, a do dnia dzisiejszego bardziej przypomina pole minowe niż gotową ulicę. To co się dzieje z organizacją ruchu pod samym stadionem wykracza poza granice logiki. 

No cóż przykłady można by mnożyć, tymczasem zapraszam na kilka fotek przypominających Euro 2012, które wykonałem na mojej stałej trasie joggingowej od mola do mola podczas trwania mistrzostw. Raz spotkałem Irlandczyka, który biegał tam i z powrotem między morzem a alejkami. Po krótkiej konwersacji okazało się że wykonuje HITT, czyli morderczą odmianę biegania, polegającą na naprzemiennym poruszaniu się sprintem i truchtem - ponoć dwa razy szybciej spala się tłuszcz niż w normalnym joggingu. Po za tym odnotowałem postawienie przez miasto jedynego toi-toia w rejonach plaży, na czas trwania Euro - przecież wszyscy wiedzą, że surferzy sikają w piankę :)