Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotografia w biegu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotografia w biegu. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 sierpnia 2013

Letnia burza i połamane drzewa

Takie oto przeszkody czyhały na mnie po ostatniej burzy. Wiatr połamał drzewa, które kompletnie zatarasowały leśną alejkę na Przymorzu. Służby porządkowe nie popisały się, ponieważ drzewa przeszkadzały przez kilka kolejnych dni. Na szczęście moje nadprzyrodzone moce umożliwiły mi swobodną lewitację nad przeszkodą.




poniedziałek, 1 października 2012

Dom Zrojowy w Sopocie

Na końcu mojej trasy biegowej znajduje się molo w Sopocie. Tak na prawdę to molo znajduje się w połowie drogi, ponieważ biegam od mola do mola i z powrotem, ale kto by sobie takimi detalami głowę zawracał. W każdym razie, zazwyczaj dobiegam tylko do południowego wejścia na molo i natychmiast zawracam. Czasami jednak zatrzymuje się w okolicy mola na dłużej, żeby porozglądać się za jakimś ciekawym tematem do sfotografowania. Już wiele razy na tym blogu zamieszczałem różne kadry z mola w Sopocie i okolic. Zauważyłem jednak, że nie mam żadnych zdjęć Domu Zdrojowego. Dzisiaj nadrabiam to uchybienie. Zdjęcia wykonane jeszcze przed sezonem, akurat trafiłem jak robotnicy remontowali fontannę na Placu Zdrojowym.






poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Czarno na żółtym o fotografii w biegu

W ostatnim poście informowałem o upadku, a w efekcie uszkodzeniu mojego aparatu. Otóż mogę z ogromną ulgą donieść, że za symboliczną kwotę, aparat udało się naprawić mój rarytasik :)

Z racji rewelacyjnego nastoju, który udzielił mi się po odebraniu Olympusa z naprawy, dzisiaj prezentuję jedną z moich ostatnio ulubionych fotografii wykonanych na trasie od mola do mola. Zdjęcie to rzeczywiście powstało "w biegu", ponieważ w momencie gdy zobaczyłem panią w czerni z żółtymi akcentami, dochodzącą do idealnie pasującej kolorystycznie barierki, miałem jeszcze kilka dobrych metrów do dobiegnięcia do barierek. Pani szła w tym samym kierunku, w którym ja biegłem i zaraz miałem ją wyprzedzić, gdy w głowie pojawił się ten kadr. Jeszcze w biegu wyjąłem aparat z kieszeni, odsunąłem zasłonkę obiektywu, sprawdziłem odległość i ustawiłem + 1 EV. Musiałem jeszcze wbiec na drogę dla rowerzystów, aby znaleźć się po drugiej stronie barierki. Wszystko wydarzyło się tak szybko, że nie miałem czasu zatrzymać się i kucnąć żeby dokładnie wykadrować. Wiedziałem jedynie, że muszę złapać przechodnia na tle żółtej części barierek i w idealnym "kroku" oraz z nieco niższej perspektywy, alby barierka przecinała sylwetkę. Tak więc zdjęcie zostało zrobione z biodra, z kadrowaniem totalnie na czuja i z nastawieniem się "ten" moment, coś ala bressonowski moment decisif. Ponieważ akcja była maksymalnie zagęszczona, a ja dosłownie na sekundę przystanąłem w biegu żeby zrobić zdjęcie, dawałem tej klatce 50% szans powodzenia. Raczej starałem się nie cieszyć za bardzo, żeby później nie było rozczarowania. Po wywołaniu filmu okazało się, że wszystkie elementy poukładały się prawie idealnie tak jak chciałem - moment, gra kolorów - po prostu wypas, no może do kadru można się przyczepić, że góry trochę za dużo, ale jak na strzał z biodra w biegu jest całkiem nieźle :) 
Więcej takich zdjęć...


niedziela, 22 stycznia 2012

Szwagru Bigos

Ostatni bieganie staje się u mnie rodzinną kwestią i to za sprawą tych, których bym najmniej o to podejrzewał. Od jakiegoś czasu mój szwagier Bigos, który wszystko po mnie papuguje również zaczął ruszać sadłem. Wszystko byłoby ok gdyby nie tusza, której posiada w nadmiarze. Po pierwszych kilku tygodniach wesołego hasania po lasach, stawy odmówiły posłuszeństwa i bidulek musiał zaniechać ruchu na jakiś czas, co zaowocowało gigantycznym efektem jojo i jeszcze większymi zakwasami. Nie zrażając się tym faktem, postanowił przenieść się ze swoimi figlami na bardziej równinne tereny, czyli w rejony plaży. I tutaj akcja się zagęszcza, ponieważ dziwnymi zbiegami okoliczności uda mi się go czasem spotkać, jak wlecze nogę za nogą. 

Ok myślę, że wystarczy tych próżnych docinek, bo jak chłop to przeczyta, to już nigdy więcej się ze mną wódki nie napije - a szkoda by było, bo to równa gadzina jest :)




środa, 18 stycznia 2012

Max i wywiad dla Radia Gdańsk

Zapraszam serdecznie do słuchania wywiadu ze mną i moją żoną dzisiaj o godz. 21 w Radiu Gdańsk. 
Pojawi się również kilka słów o tym blogu i projekcie Od mola do mola :)

Poniżej fotografia rozgrzewającego się Maxa, którego poznałem podczas biegania - pozdrawiam.


wtorek, 3 stycznia 2012

Karate Kid

Czas rozkręcić się trochę i zamieścić jakiś porządny materiał. 

Oto minireportaż o karatece, którego spotkałem jeszcze w starym roku. Zainteresował mnie Pan rozgrzewający się przy murku. Podczas wykonywania rozkroku wykonywał dziwne gesty rękami. Po otrzymaniu jego zgody na zrobienie zdjęcia podczas rozgrzewki, ćwiczący ochoczo zaproponował, że może pokazać karate. Oczywiście z chęcią przystałem na propozycję. Okazuje się, że ten niepozorny osobnik doskonale opanował wschodnie sztuki walki i całkiem zwinnie się porusza wykonując ciosy rekami i wysokie kopnięcia nogami. Dowiedziałem się, że ćwiczy karate od czasów wojska, niestety nie wiem ile dokładnie, ale sądząc po kocich ruchach i precyzji ciosów, pewnie długo. 

Pozdrowienia dla Pana od karate.



czwartek, 29 grudnia 2011

Stało się !

Już od jakiegoś czasu myślałem nad tym projektem, ale dopiero dzisiaj podjąłem decyzję o stworzeniu dla niego osobnego bloga, a nie tylko oddzielnej kategorii na moim ogólnym blogu. Pomysł na fotografie wykonywane podczas porannych joggingów zrodził się kilka miesięcy temu. Nie od razu jednak zabrałem się za jego realizację, ponieważ musiałem ogarnąć kilka kwestii natury technicznej. Głównie chodziło o to jakim aparatem i na jakich filmach - kolor czy b&w. Początkowo miałem zamiar robić zdjęcia starym Voigtlanderem Inosem II na czarno białych filmach małoobrazkowych. Efekt byłby ciekawy, ponieważ ten aparat jest formatu 6x9cm, a po załadowaniu do niego filmu małoobrazkowego, naświetla panoramę razem z perforacją. Niestety jest to dosyć ciężki klamot, a do niego musiałbym zabierać również zewnętrzny światłomierz, a targanie ze sobą kupy sprzętu na bieganie mija się z celem. Zdążyłem nawet zrobić jedną testową rolkę tym zestawem na spacerze z synkiem nieopodal mola w Brzeźnie. Niestety zapomniałem zakryć małego okienka z czerwoną szybką do podglądu ilości wykonanych klatek i film mi się dosyć mocno zaświetlił, ale jedna klatka wyszła całkiem ciekawie i daje pogląd jak całe przedsięwzięcie może wyglądać.

 Voigtlander Inos II, Ilford Pan F 50

Na pewno będę używał tego sprzętu do naświetlania takich panoramicznych klatek, ale nie do tego projektu. 
Dla celów "fotografii w biegu" postanowiłem używać jakiegoś małego i poręcznego narzędzia. Kompakty cyfrowe a tym bardziej komórczaki przyprawiają mnie o gęsią skórkę, więc to co każdemu normalnemu człowiekowi od razu przychodzi do głowy, u mnie natychmiast zostało wykluczone.
Wybór padł na Olympusa XA 4 Macro. Udało mi się kupić go na allegro za całkiem rozsądną cenę, a należy zauważyć, że aparacik ten był produkowany krócej niż rok i ten konkretny model jest strasznie ciężko trafić. Od całej serii XA odróżnia go to, że ma szerszy obiektyw 28mm (35mm w pozostałych modelach) oraz funkcję macro, która tak naprawdę makro nie jest, ale pozwala na fotografowanie z bliższych odległości - aż od 30cm, co daje niesamowity efekt. Jest wiele stron opisujących dokładnie ten aparat, więc nie widzę sensu w przytaczaniu tutaj jego dokładnej specyfikacji. Zainteresowanych odsyłam do gógla, a poniżej fotka mojej nowej zabawki.

Olympus XA 4 Macro

Tak więc na tym blogu będą pojawiały się fotografie wykonane w/w aparatem na kolorowych filmach podczas moich porannych joggingów na trasie między molem w Gdańsku Brzeźnie a molem w Sopocie. Dzisiaj skończyłem pierwszą rolkę filmu i prawdopodobnie od jutra zacznę regularnie zamieszczać fotografie z tego projektu. Zapraszam serdecznie do przeglądania i komentowania.